Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

„Umowy czasowe – wyzysk stały” – Dzień Prekariatu2

  • Dział: Działania ogólnopolskie
  • Galeria

„Umowy czasowe – wyzysk stały”, „Nie będziemy elastyczni”, "Walcz, protestuj, stawiaj opór" skandowali pracownicy i pracownice podczas zorganizowanej przez Inicjatywę Pracowniczą demonstracji z okazji Dnia Prekariatu

Kilkaset osób protestując w centrum Warszawy 23 maja 2015 r. głośno wyraziło swój sprzeciw wobec zmuszania pracowników do zawierania "umów śmieciowych" w sytuacji, gdy w rzeczywistości dochodzi do stosunku pracy. Takie postępowanie jest z reguły nie tylko nielegalne, ale niekorzystne dla pracujących, ponieważ umowy o dzieło czy samozatrudnienie nie dają ubezpieczenia zdrowotnego i chorobowego, prawa do emerytury i urlopu wypoczynkowego. Umowy zlecenia i umowy o prace na czas określony z kolei nie zapewniają stabilizacji koniecznej do ułożenia sobie normalnego życia. Ludzi żyjących w takich warunkach określa się właśnie prekariusz/k/ami – w Polsce żyje tak ponad 5 mln pracujących.

Wiec otworzył występ Warszawskiego Chóru Rewolucyjnego „Warszawianka” przed budynkiem Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, który odśpiewał pieśni robotnicze z okresu rewolucji 1905 r., oraz brytyjskich strajków górniczych z lat '80 XX wieku.

Polacy będą pracować coraz ciężej za coraz mniejsze pieniądze – przypomniał Jarosław Urbański z poznańskiej Inicjatywy Pracowniczej jedyną spełnioną "obietnicę" polityczną, jaką złożyły Polakom władze wprowadzając kraj do Unii Europejskiej i przypomniał, że prekaryzacja narasta we wszystkich branżach. Po nim wystąpili przedstawiciele pracowników polskiego i niemieckiego Amazona, opisując warunki pracy w magazynach. Do solidarności wszystkich pracujących na umowach śmieciowych nawoływał przedstawiciel ruchów społecznych z Włoch. W przemówieniach podkreślano, że uelastycznianie form zatrudnienia, jest problemem globalnym. Głos zabrała także przedstawicielka poznańskich żłobków, opisująca wyjątkowo niskie pensje w sektorze opieki, zmuszające żłobianki do podejmowania dodatkowej pracy, z reguły na "śmieciówkach" czy wręcz na czarno.

Jako że na przeciw ministerstwa znajduje się Polska Agencja Prasowa, przemowę na temat warunków pracy w mediach i prasie wygłosił członek warszawskiej IP Roman Kurkiewicz, apelując do środowiska dziennikarskiego by upomniało się o normalne warunki zatrudnienia – Ja sam, jak wyliczyłem jestem prekariuszem już od 15 lat, taka sama sytuacja dotyczy większości dziennikarek i redaktorów.

Spod budynku budynku MPiPS demonstranci ruszyli w stronę Placu Trzech Krzyży, a następnie ku Krakowskiemu Przedmieściu. Podczas pochodu skandowano „Prawo pracy naszym prawem”, „Solidarność nasza bronią!” i zachęcano prekarnych pracowników mijanych kawiarni do przyłączenia się do protestu. "Płacą nam w ideach", "Kultura – kreatywny wyzysk", "Godna praca, godna płaca". "Globalny kapitalizm, globalny wyzysk" można było przeczytać na transparentach niesionych przez członków i sympatyków Związku oraz kilku innych organizacji biorących gościnny udział w demonstracji (Alternatywa Socjalistyczna, Razem, Zieloni).

W okolicach Polskiej Akademii Nauk odbyły się kolejne przemówienia. Igor Stokfiszewski z komitetu organizacyjnego kampanii "My, prekaria" podkreślił, że nie można przedstawiać obecności Amazona w Polsce jako sukcesu, gdy sytuacja tam pracujących jest tak tragiczna. Zwrócił też uwagę, że prekaryzacja dotyczy wszystkich branż – i robotników fizycznych i artystów.

O prekaryzacji zatrudnienia w sektorze służby zdrowia i realiach pracy w szpitalach opowiedziała Barbara Rosołowska – Od 6 lat nie miałam urlopu, bo nie przysługuje on osobom pracującym na umowach cywilnoprawnych – mówiła. Była położna wraz z innymi zwolnionymi pracownikami i pracownicami ze szpitala w Kostrzynie nad Odrą podjęła trwającą siedem lat walkę o zaległe wypłaty. Choć dobiega ona wreszcie końca, po latach nacisków na samorząd nowe władze rozpoczęły wypłaty zaległych wynagrodzeń, przemawiająca gorzko stwierdziła – Nie gódźmy się na niewolniczą pracę, żaden pracodawca nie jest tego wart.

Młodzi naukowcy z Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej przedstawili katastrofalny wpływ polityki oszczędności i komercjalizacji na kondycję polskiego szkolnictwa wyższego i nauki. – Czy akademie mają się zamienić w fabryki certyfikatów? – pytała przedstawicielka studenckiego ruchu protestu z UW. Asystent z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych pytał zaś "Jak żyć za 500 zł, panie rektorze?!".

Głos zabrali również związkowcy z organizacji pozarządowych, mówiąc o wyzysku w tzw. trzecim sektorze, stanowiącym miejsce pracy dla ponad 200 tysięcy osób. Będziemy współpracować z pracodawcami w walce o zwiększenie puli wieloletnich grantów instytucjonalnych i lepsze regulaminy konkursów, bo wiemy, że często nie mają innego wyjścia niż podpisywać umowy śmieciowe – zadeklarowali – ale chcemy im przypomnieć, że jeśli działają na rzecz praw człowieka, to nie mogą zapominać, że prawa pracownicze także są prawami człowieka, a jeśli walczą o prawa kobiet, to powinni dbać o własne pracownice, które być może zechcą kiedyż zostać matkami i mieć prawo do urlopu macierzyńskiego, czego nie dadzą im umowy śmieciowe i wolontariackie. Domagali się także jawności płac, ukrócenia wyzysku wolontariuszy i wolontariuszek, oraz wprowadzenia większej demokracji wewnątrz organizacji tzw. trzeciego sektora.

Demonstranci i demonstrantki przeszli następnie Krakowskim Przedmieściem pod Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, gdzie przemawiali m.in przedstawiciele Komisji Operatorów Żurawi Wieżowych. Arkadiusz Hiller podkreślił, że w branży budowlanej powszechnym problemem jest wypłacanie części wynagrodzeń "pod stołem" i masowe wykorzystywanie umów śmieciowych przez pracodawców. Przedstawiciele Komisji zadeklarowali, że jednym z głównych celów ich działań jest wywalczenie umów o pracę dla operatorów i innych robotników budowlanych.

Katarzyna Górna z Komisji Środowiskowej Pracowników Sztuki przypomniała natomiast, że demonstracja odbywa się w przededniu trzeciej rocznicy Strajku Artystów, w solidarności z którym zamknięte zostało kilkanaście galerii i muzeów w całym kraju. W 2012 roku protestujący twórcy i twórczynie zwrócili uwagę opinii publicznej na ogrom zaniechań w ostatnich dwóch dekadach, które zredukowały artystów do roli klientów instytucji wystawienniczych.
Jednocześnie zaznaczyła, ze to dzięki solidarnej postawie twórców udało im się w 2014 roku podpisać "Porozumienia w sprawie minimalnych wynagrodzeń dla Artystów i Artystek" z wieloma instytucjami kultury w Polsce. Mówiła także o postępach rozmów prowadzonych w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej na rzecz objęcia artystów powszechnym systemem osłon socjalnych, zdrowotnych i emerytalnych oraz ciągłym dążeniu do uregulowania kwestii wynagrodzeń za twórczość artystyczną i walce o uwzględnienie głosu twórców w procesach decyzyjnych dotyczących rozwiązań w sektorze kultury i sztuki.

Przez całą demonstrację podkreślano, że tak w przeszłości, jak i dziś władze państwowe same z siebie nigdy nie były zainteresowane poprawą sytuacji pracowników i pracownic, a wszystkie prawa zostały wywalczone strajkami lub protestami. Wyjątkiem od tego były wyłącznie, krótkie okresy kampanii wyborczych. Tu także na przestrzeni lat nie zaszła żadna zmiana.

Demonstracja, która miała miejsce 23 maja 2015 r. w Warszawie była elementem kampanii
"My, prekariat”

Część zdjęć – Maciek Markowski / na-poziomie