Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Zielona Góra: Niekończąca się opowieść

W grudniu 2008 roku delikatesy Alma w Zielonej Górze zwolniły Piotra Krzyżaniaka, działacza IP i pracownika sklepu, zaraz po tym jak zawiadomił on dyrekcję o zamiarze powołania organizacji związkowej. Inicjatywa Pracownicza zorganizowała w tej sprawie akcje informacyjną pod zakładem pracy Krzyżaniaka. Od ponad roku w tej sprawie toczą się trzy postępowania sądowe.

Pomysł powołania związku wyszedł od samych pracowników Almy.  Delikatesy nie zapewniały pracownikom sprzętu potrzebnego do bezpiecznego wykonywania pracy. Brakowało drabin na magazynach, a te które były nie sięgały do końca 3 metrowych regałów. Nie przestrzegano norm czasu pracy. Niektórym pracownikom nie zapewniano nawet jednej wolnej niedzieli na miesiąc.  Związkowcy postanowili zaprotestować.  

Jak to się zaczęło
20 grudnia 2008 roku zielonogórscy związkowcy wraz z kolegami z Kostrzyna i Poznania przeprowadzili przed centrum handlowym Focus Park w Zielonej Górze, gdzie mieszczą się delikatesy Alma, pikietę o charakterze informacyjnym o okolicznościach zwolnienia Piotra Krzyżaniak. Poza tym podniesiono ogólne żądania poprawy warunków bhp, oraz podwyżki dla wszystkich pracowników firm znajdujących się na terenie centrum handlowego. W ulotkach rozdawanym klientom i pracownikom związkowcy nie omieszkali też wspomnieć o trudnej sytuacji pilnujących obiektu ochroniarzy, którzy pomimo iż wykonywali swą pracę w sposób prawnie zakwalifikowany jako stosunek pracy - tj. w czasie i miejscu wyznaczonym przez pracodawcę, oraz pod jego stałą  kontrolą – to nie zawarto z nimi umów o pracę, lecz umowy cywilnoprawne. Związkowcy zażądali od zatrudniającej ich firmy City Security by ta zawarła z nimi umowy o pracę i wypłaciła zaległe im świadczenia, które należą im się z racji realizacji stosunku pracy, a których nie otrzymali. Były to przede wszystkim o dodatki za prace w godzinach nadliczbowych, świadczenia chorobowe, płatny urlop etc.. Ochroniarze najwyraźniej nie docenili starań związkowców i niespełna 10 minut po rozpoczęciu pikiety podjęli pierwsze próby rozpędzenia pikietujących. Jeden z ochroniarzy próbował wyrwać transparent, inny wyrwał jednemu z pikietujących plik ulotek.

Pikietujący nie posiadali nagłośnienia i nie skandowali haseł, starali się również ignorować zaczepki agentów ochrony. Akcja polegała na rozdawaniu ulotek wchodzącym i wychodzącym klientom i pracownikom. Odbywała się ona przed wejściem do obiektu. Po ok. 40 minutach na miejscu pojawili się wezwani przez ochronę funkcjonariusze policji i poprosili pikietujących o rozejście się. Związkowcy nie chcąc zaostrzać konfliktu podporządkowali się wezwaniu. Policja spisała pikietujących. Jeden ze związkowców próbował zgłosić popełnienie przez kierownictwo obiektu, które przysłało ochroniarzy przestępstwa z art. 35 ustawy o związkach zawodowych, polegającego na uniemożliwieniu prowadzenia działalności związkowej i zagrożonego karą grzywny lub pozbawienia wolności. Obecni na miejscu policjanci pomimo szczegółowych wyjaśnień związkowca połączonych z zaprezentowaniem policjantom książkowego wydania ustawy o związkach zawodowych i przekazania im go celem zapoznania się ze wspomnianym artykułem (jeden z funkcjonariuszy nawet odczytał go na głos), stwierdzili, że nie znają takiego artykuły i nie przyjmą takiego zgłoszenia. Podobnego zdania był także zastępca komendanta, który stwierdził to samo dwa dni później podczas rozmowy na komisariacie.     

Policja przesłuchuje związkowców
15 stycznia odbyły się pierwsze przesłuchania działaczy lubuskiej IP. Policja wezwała Piotra Krzyżaniaka na przesłuchanie w charakterze światka w sprawie o wykroczenie z art. 51 Kodeksu wykroczeń, który mówi, że „Kto krzykiem hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny” oraz o wykroczenie z art. 63 a § 1 Kodeksu wykroczeń „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nie przeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”. Wykroczeń tych mieli dopuścić się związkowcy podczas pikiety 20 grudnia pod Focus Parkiem. Piotr Krzyżaniak odmówił złożenia zeznań po tym jak funkcjonariuszka policji nie potrafiła mu odpowiedzieć na pytanie czy ma złożyć zeznania jako świadek, czy wyjaśnienia jako podejrzany. Zeznania tego samego dnia jako świadek złożył inny uczestnik pikiety. W późniejszych terminach przesłuchano dwóch kolejnych uczestników pikiety nie mieszkających w Zielnej Górze, Jacka Rosołowskiego z Kostrzyna nad Odrą, oraz  Pawła Bartolika z Poznania.

Do dziś, pomimo że minął ponad rok od wydarzenia pod Focus Parkiem, policja poszukuje ostatniego spisanego podczas pikiety i dotąd nie przesłuchanego uczestnika zajścia. W tym celu zaangażowano policję, aż ze Starachowic gdzie ów działacz jest zameldowany. Policja już parokrotnie odwiedziła jego rodzinny dom w Starachowicach.  Nie zniechęca ich nawet to iż „poszukiwany” obecnie przebywa zagranicą.

Wyroki
4 maja Sąd Grodzki w Zielonej Górze na wniosek Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze wydał zaocznie wyrok w sprawie przesłuchiwanego uczestnika pikiet, Pawła Bartolika. Obwiniono go o to, że w dniu 20 grudnia na terenie Focus Parku „zakłucił porządek publiczny poprzez manifestację pod sklepem oraz wystawiał w miejscu publicznym transparent bez zgody zarządzającego tym miejscem.” czym naruszył wyżej wskazane artykułu Kodeksu wykroczeń i w związku z czym wymierzono mu karę grzywny w wysokości 400 zł. Miesiąc później, 25 czerwca zapadła podobny wyrok w sprawie Piotra Krzyżaniak skazujący go na grzywnę w wysokości 200 zł, a 16 lipca wydano wyrok w sprawie Jacka Rosołowskiego zamieniając grzywną na 20 godzin prac społecznych.   

W odwołaniach obwinieni podkreślili, iż akcja ta miała charakter działań prowadzonych zgodnie z Ustawą z dnia 23 maja 1991 o Związkach Zawodowych przez Ogólnopolski Związek Zawodowy “Inicjatywa Pracownicza”. Wyjaśnili także iż zgodnie z art. 1 ust. 2 Ustawy o związkach zawodowych, związek zawodowy jest niezależny w swej działalności statutowej od pracodawców, administracji państwowej i samorządu terytorialnego i innych organizacji w związku z czym nie musi prowadzić swojej działalności w porozumieniu z nimi, w tym także z administracją obiektu Fokus Park. Zgodnie z art. 7 ust. 1 Ustawy o Związkach Zawodowych, w zakresie praw i interesów zbiorowych związki zawodowe reprezentują wszystkich pracowników niezależnie od ich przynależności związkowej, a ponadto w związku z art. 8 Ustawy o związkach zawodowych podmiotem działalności związków zawodowych są nie tylko pracownicy, ale także emeryci, renciści, bezrobotni i ich rodziny. Osoby takie stanowiły większość spośród osób przebywających na terenie Fokus Parku, w związku z czym prowadzenie działalności informacyjnej skierowanej do tych osób na terenie Fokus Parku było jak najbardziej uzasadnione. Należy też zauważyć, iż zapisy Ustawy o związkach zawodowych w żadnym miejscu nie ograniczają działalności informacyjnej związku zawodowego w stosunku do osób, które on reprezentuje. Ponadto zgodnie z art. 54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej każdemu zapewnia się wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a Ustawa o związkach zawodowych w żaden sposób nie ogranicza tego uprawnienia.

Najistotniejszym faktem było jednak to, iż Piotr Krzyżaniak był wciąż pracownikiem Almy, trwał jeszcze okres wypowiedzenia i nikt nie mógł mu zabronić przebywać na terenie swojego zakładu pracy, a tym bardziej uniemożliwiać mu prowadzenia tam działalności związkowej.

Ruszyły procesy
Pierwsza na wokandzie pojawiła się sprawa Jacka Rosołowskiego. Na rozprawie w dni 16 listopada przesłuchano 5 świadków, czterech uczestników pikiety i szefa ochrony. Niestety rozprawę musiano odroczyć na 7 grudnia, gdyż w aktach sprawy zabrakło taśmy z monitoringu (taśma znajdowała się w aktach sprawy Piotra Krzyżaniaka). W dniu 7 grudnia ogłoszono kolejny termin rozprawy. W końcu film z monitoringu udało się obejrzeć na początku stycznia 2010 roku, wraz z filmem nakręconym przez reporterów Gazety Lubuskiej pokazujący pikietę i jednocześnie przesłuchano jako świadka w sprawie Pawła Bartolika. Wówczas wyznaczono tez termin ogłoszenia wyroku na 21 stycznia.  

Jeszcze w 2009 roku ruszył proces Piotra Krzyżaniaka. 17 grudnia przesłuchano w tej sprawie tych samych świadków i dokładnie na tą samom okoliczność co miesiąc wcześniej w sprawie Jacka Rosołowskie, obejrzano także część taśmy z monitoringu i film reporterów Gazety Lubuskiej. Ustalono także kolejny termin rozprawy na 13 marca 2010 roku

Ciąg dalszy nastąpi...
Zamiast planowanego ogłoszenia wyroku w sprawie Jacka Rosołowskiego, dnia 20 stycznia 2010 roku, czyli dokładnie jeden rok i jeden miesiąc po pikiecie Sąd nie podając uzasadnienia ogłosił wznowienie przewodu. Nie zależnie od tego, dzień później ruszył proces Pawła Bartolika i na rozprawie przewodniej przesłuchano po raz trzeci tych samych świadków i dodatkowo dwóch funkcjonariuszy policji, którzy zeznali, że w akcji związku nie dostrzegli naruszenia prawa. Warto podkreślić że Komenda Miejska Policji w Zielonej Górze wcześniej wnioskowała o ukaranie pikietujących. Wyjaśnienia policjantów jednak nie zakończyły sprawy.  Sąd uznał, że musi się zwrócić do Komisji Krajowej OZZ Inicjatywy Pracowniczej o wydanie opinii w badanej sprawie. Brzmi to dość dziwnie gdy weźmie się pod uwagę fakt, że dwoje z siedmiu członków Komisji Krajowej: Piotr Krzyżaniak i Jacek Rosołowski złożyli już szczegółowe wyjaśnienia na ten temat jako obwinieni. Niemniej jednak owa opinia stała się doskonałym argumentem do odroczenia rozprawy. To co najmniej dziwne zachowanie sądu coraz trudniej wyjaśnić jego niekompetencją i „standardową” już przewlekłością w postępowaniu. Czy w tym szaleństwie jest metoda? Może sąd wykorzystuje tą sytuacje by powstrzymać związkowców od podejmowania kolejnych akcji, a może po prostu nie chce rozstrzygać w sprawie i dąży do tego by się przedawniła. Tego nie wiemy. Jedno jest natomiast pewne, sprawy potrwają jeszcze przynajmniej do końca pierwszego kwartału br. roku.  

Robert Zembrzuski

Powrót na górę